Loading...

niedziela, 1 września 2013

Rozdział 11"Best to have friends beside her"

Jak to opowiadał płakałam razem z nim.Wkońcu poznałam prawdę a ja mogłam się komuś wyżalić.Otarłam łzy
-Dobra dosyć trzeba wziąść się w garść.-Powiedziałam
-Okeyy .Chodź do domu jestem głodny-Uśmiechną się Weszliśmy do domu i ruszyliśmy w stronę kuchni.Nikogo nie było na stole leżała karteczka.
"Pojechaliśmy na zakupy wrócimy niedługo. "
-Chata wolna ?
-Wolna -Uśmiechną się cwaniacko-Idziemy na fastyn .Podobno w mieście jakiś jest
-Dobra ale się uszykuję -Poleciałąm na górę i zaczęłam się ubierać fajny początek dnia nie licząc że bez śniadania i pobudka w Horana łużku.Ubrałam sie w to: http://stylistki.pl/ready-for-big-world-356010/ uczesałam w koka i umalowałam .Zeszłam na dół .Zayna jeszcze nie było więc włączyłam radio w kuchni i nagle usłyszałam głos Louisa.
"Ta piosenka jest dla najpiękniejszej i najukochańszej dziewczyny jakiej znam .Maya myślę że po tej piosence zrozumiesz że nadal cię kocham .Za kilka kilka godzin mnie już nie będzie .Wylatuję do Nowego Jorku Żegnaj"Wtedy poleciała ta piosenka Ed Sheeren Give me Love.Wszystkie wspomnienia moje i Louisa powruciły.Mój taniec w 3 klasie gim z nim  .Bal.Powróciło .Poczułam jak łza spływa po moim policzku.Wiedziałałam że Louis nadal mnie kocha nie da za wygraną .Tylko nie wiem czy ja go nadal kocha.Oto jest pytanie otarłam łzy .Wtedy zobaczyłam że koło mnie stoi Zayn.
-Zayn ja..
-No leć do niego
-Alee..-Co on mówi .Zayn się zmienił naprawdę
-Leć kochasz go ?
-Nie wiem chyba tak
-To leć
-Dziękuję wynagrodzę ci to.-Krzyknęłam i wybiegłam z domu.Louis wylatuje a ja nawet się nie pożegnam .Ja go Kocham naprawdę go kocham .Wsiadłam do samochodu i ruszyłam .Było mało paliwa ,chmury stawały się coraz bardziej czarne luną deszcz .Wykręciłam numer do Louisa.Ale nie odbierał.Ja nie mogę go stracić.


=Louis=
Właśnie kończyłem się pakować płakałem .Ale co ze mnie za chłopak.Płacze hah.Właśnie chowałem zdjęcie moje i May.Zamknąłem walizkę i ruszyłem w stronę drzwi.O czymś zapomniałem o tak paszpart.Biorąc paszport zadzwonił mój telefon .Ale jakie ma to teraz znaczenie nie odebrałem tylko wyszłem z domu .

=Maya =

Dzwoniłam kilka razy ale nie odbierał.Jechałam do domu Louisa było ciemno deszcz padał .W końcu samochód zaczął  zwalniać .Staną .Nie nie nie nie mam paliwa to nie może być tak .Szłam w deszczu .Zostawiłam samochód .Ruszyłam wprost przed siebie .Byłam zła zła na siebie i na wszystkich .Szłam dłuższą chwilę  gdy zobaczyłam za soba światło samochodu .Zatrzymał się a z niego wysiadł Louis.Podszedł do mnie i popatrzył w oczy.
-Co ty robisz?-Zapytał mnie-Dlaczego ?
-Bo dowiedziałam się w końcu co to znaczy miłość -Spuściłam głowę
-Dość długo to trwało -Zaśmiał sie '
-Dlaczego chcesz wyjechać zostawić wszystkich...-Popatrzałam na niego -I mnie...
-Ciebie?-Z jego twarzy zanikł uśmiech-Dlaczego tak mówisz?
-Gdybyśmy tylko mogli zatrzymać to życie przez kolejny dzień. Gdybyśmy tylko mogli cofnąć czas .Byłam dla ciebie zła zmieniłam się zapomniałam to wszystko co było miedzy nami.Kłamstwa..Rozpłakałam się.On mnie pocałował odwzajemniłam .Wtedy koło nas pojawiło się pełno policji i razem z nimi Niall. Co Niall???.Odskoczyłam od Louisa wystraszona .Podszedł do mnie Niall.I szepną na ucho.
-Skoro ja nie moge mieć ciebie nikt nie będzie miał -Popatrzyłam na niego .On się tylko uśmiechna jak on mógł .Wtedy krzykna 
-Brać ja -Podbiegło do mnie kilku typów.Nie wyglądali na policjantów 
-Maya co się dzieje ?-Zapytał mnie Lou
-Nie wiem ?..Niallco ty robisz? -Próbowałam się uwolnic ale zanim coś powiedział wsadzili mnie do samochodu.Czarnego wielkiego samochodu.To nie jest prawda to tylko sen .Czyżbym znowu została porwana .Popatrzałam przez szybę widziałam jak Niall podchodzi Louisa w ręce miał nóż .Waliłam w szybę ale to na nic krzyczałam ale nie słyszał.Samochód szybko odjechał spojżałam na kierowcę To był John.
-John co tu się dzieje wypuść mnie!!!
-Sorry ale ja działam za rozkazem Nialla 
-Wypóść mnie !!!
-Nie a tak pozatym nie kręć się bo za tobą też ktoś siedzi i oberwie jak jeszcze raz się poruszysz.Zerknęłam za siebie siedziała tam Harry.Pobity nie ruszał się .
-Dlaczego to robisz??
-Niall mi płaci-Zaśmiał się 
-Gdzie jedziemy?
-Dowiesz cię kiedy dojedziemy -Uśmiechną się .Miałam złe przeczucia .Przestałam się ruszać i odzywać. Nagle ktoś z tyłu przycisna mi do buzi jakąś szmatkę nie wiedziałam kto to.Tylko poczułam że zamykam oczy i śmiech Johna.


2h30min później
Poczułam że się przemieszczam nogi zwisały mi .Chyba ktoś mnie niósł.Otworzyłam oczy to Niall.Zaczęłam się wyrywać spadłam na ziemię on szybko zareagował i zacza krzyczeć
-Nic ci nie zrobię tylko spokojnie-Byłąm zdezorientowana .Rozglądałam się ale zobaczyłąm tylko Johna Nialla i jakiegoś jeszcze chłopaka .-Spokojnie nic ci nie zrobię-Mówił spokojnie ale ja go nie słuchałam 
-Gdzie ja jestem ?
-Daleko od domu-Powiedział rudy chłopak .Wtedy ktoś złapała mnie od tyłu .Wyrywałam się ale na nic. Zaciągneli mnie do jakiegos pomieszczenia.Było ciemno .Wtedy wszystkie światła zostały pozapalane .Gdy tylko zobaczyłam ten obraz zamarłam przed oczami przeszło mi całe zycie.Centralnie koło mnie stały kobiety .Były uwięzione .Zaczęłam się cofać ale przeszkodził mi w tym Niall.
-Czego się boich co?-Zapytał mnie i złapał w pasie
-Jesteś potworem nie człowiekiem potworem. -Krzyczałąm 
-Nie krzycz -Zatkał mi buzię złapał ją jedną ręką-Popatrz widzisz te dziewczyny.One były kiedys takie jak ty...-Gdy mnie póścił uderzyłam go z całej siły w brzuch i zaczęłam uciekać to nie było zbyt łatwe bo te dziewczyny wyciągały do mnie ręce jak by chciały mnie zaraz zjeść.Byłam przerażona.
-Nie powinieneś być w sklepie z chłopcami co .Obiad sam się nie zrobi-Powiedziałam z ironią.Byłam zdezorietowana,przepażona,zła .Nie wiedziałam co mam zrobić .Czułam się jak w filmie Zmierzch.Nigdy nie zastanawiałam się  jak chcę umrzeć , ale śmierć z osobę która się kocha.To wielkie poświęcenie .Stałam oko w oko z mordercą .Jemu miałam oddac moje zycie (Dla Louisa?) Tego nie wiem .Morderca zbliżała się małymi krokami do mnie .Byłam gotowa na to co mnie czeka.Lecz zawsze myślałam że umrę szczęśliwa z trzymając za rękę osobe która kocham.Ale to tak nie będzie.Byłam gotowa na wszystko.

________________________________________________________________________
W Tym momęcie u Louisa
=Louis=

Wstałem z wielkim bólem głowy .Dopiero zobaczyłem że leżę na betonie.Złapałem się za głowę ale momentalnie się póściłem bo poczułem jak coś spływa po moim policzku, to była krew.Musiałem mocno oberwać .Nic nie pamiętałem głowa mnie strasznie bolała.Może to dziwne ale nie pamięta jak mam na imię .Wstałem szybko.Troche sie zachwiałem ale było dobrze.W tym momęcie zauważyłem jak podjeżdża karetka i policja a kołomnie stoi jakiś chłopak
-Louis wszystko okey-Powiedział .Patrzałem na niego pytająco.Nie wiedziałem kto to jest.-Louis słyszysz mnie .Hallo-Powtórzył
-Kim jesteś ?-Zapytałem odsówając sie od niego co spowodowało mój upadek
-Louis to ja Harry nie pamiętasz mnie?
Zaprzeczyłem skinięciem głowy.Podbiegli do mnie ratownicy i pomogli wstać .Chłopak w lokach odsóną sie odemnie i podszedł do policjantów.Ratownik pomógł mi wejśc do karetki.Usiadłem na łużku.
-Jak pan się nazywa?-Zapytał mnie ratownik
-Ja..ja..n..nie wiem -Byłem w szoku nie wiedziałem kim jestem 
-A pamięta pan może gdzie pan mieszka albo co się wydażyło?
-Niestety nic nie pamiętam -Złapałem się za głowe 
-Pani doktor mamy tutaj wstrząs mózgu trzeba go natychmiast transportować do szpitala-Krzykną mężczyzna.Przybiegła do nas kobieta ubrana na biało.Poczułem że ktoś odpala samochód.Drzwi się zamknęły a ja położyłem sie na łużku. Po głowie chodziły mi ciągle jakies słowa Gdybyśmy tylko mogli zatrzymać to życie przez kolejny dzień. Gdybyśmy tylko mogli cofnąć czas.Nie wiem ktgo to są słowa.Wtedy zamknąłem oczy .Pokazałam mi sie dziewczyan .
Miała brązowy kolor włosów i oczu była ubrana w białą koszulę i dżinsy na nosie okulary przeciw słoneczne .W ręce trzymała coś do picia .Nie wiem kto to był ale jak był ją znał.Następnie odpłynąłem.Po kilku minutach ktoś mnie szturchną.Otworzyłem oczy.Głowę miałem już opatrzoną
-Proszę pana ktoś ciągle do pana dzwoni-Odezwał się ratownik.Spojrzałem na wygaszać .Pojawiło sie zdjęcie moje i jakiejś dziewczyny.Tak to ona to ją zobaczyłem widziałem ją w moim śnie.Ale kim ona może być gdy jeszcze raz zadzwonił mój telefon odebrałem
-Hallo-L
-Posłuchaj mnie uważnie .Mamy twoją Mayę-N
-Kogo?-L
-Powtórzę jeszcze raz mamy Mayę-N
-Ale kto to?-L
-Masz mnie za jakiegoś idiotę -N
-Nie nie pamiętam żadnej May-L
-gdzie teraz jesteś -N
-W karetce a przypomnij kto ty-L
-Dobra zapomnij o czym mówiłem nara frajerze-N
Rozłączyłem się ale kto to był i o jakiej May mówił .Ci ludzie naprawdę zgłupieli.
_________________________________________________________________________________
W Tym Momęcie u Nialla
=Niall=


-Hallo-L
-Posłuchaj mnie uważnie .Mamy twoją Mayę-N
-Kogo?-L
-Powtórzę jeszcze raz mamy Mayę-N
-Ale kto to?-L
-Masz mnie za jakiegoś idiotę -N
-Nie nie pamiętam żadnej May-L
-gdzie teraz jesteś -N
-W karetce a przypomnij kto ty-L
-Dobra zapomnij o czym mówiłem nara frajerze-N Gdy się rozłączyłem byłem w szoku ten debil nie wiedział kim jestem hahaha ale człowiek Odwróciłem się żeby zobaczyć co z Mayką siedziała na krześle związana a koło niej John pilnował jej .Podeszłem do niej i ukucłem\.
-I widzisz do czego doprowadziło to wszystko -Zaśmiałem się
-Czy mnie pamięć nie myli czy miałes być w sklepie z resztą.Lodówka jest pósta a jedzenia nie ma-Plunęła mi w twarz.Nerwy mi puściły i ją uderzyłem "z liścia"
-I po co ci to wszystko było-Wstałem i odeszłem .Skierowałem się w stronę drzwi jeszcze krzyknąłem do chłopaka który właśnie wszedł to Leo .
-Leo masz mi przyprowadzić Harry'ego Stylesa masz na to 2 godziny punkt rozumiemy się -Powiedziałem
-Zostawcie go w spokoju-Krzyknęła Maya ja sobie nic z tego nie zrobiłem tylko wyszedłem .Gdy wyszedłem było ciemno nawet latarnie nie zbyt mocno nie swieciły więc ulice nie było oświetlone.Szłem ulica kiedy usłyszałem sygnał policji zacząłem uciekac